piątek, 13 lutego 2015

145. Pechowe nalesniki

Tak, dziś Piątek 13.
A mi jak na złość, nie chciały wyjść naleśniki :P
Miały być 4 a wyszły 2 i to "coś".
No, ale dobre było jak zamoczyłam "to" w maśle orzechowym xD

A dziś ostatni dzień ferii, który spędzę nad lekturą...
Przez ten cały młyn z wyjazdem wogóle nie odczułam tych ferii, 
także byle w ten weekend wszystko odespać
 i czekać do wakacji, które w tym roku zapowiadają się na prawdę świetnie :D

Dziękuję za komentarze odnoście pączków :) 


Coś


 Pełnoziarniste kakaowe naleśniki z cytrynowo-makową ricottą/jabłkową ricottą* podane z bananem, masłem z prażonych migdałów i płatkami migdałów/herbata karmelowa


*ricotta wymieszana z domowym musem jabłkowym

13 komentarzy:

  1. bo czasem to co nam nie wyjdzie smakuje jeszcze lepiej! :D
    udanych ostatnich dni ferii kochana :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Może i pechowo wyglądają, ale jestem pewna, że smakowały wspaniale. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie zawsze wszystko wychodzi tak jakbyśmy chcieli :) Ale liczy się smak :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Naleśniki wyglądają cudnie :) A te dwa pierwsze to taka rozgrzewka :P
    Wypocznij przez weekend :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Było się nie przyznawać, bo w ogóle nie widać, że nie wyszły! ;)
    tak, byle do wakacji <3

    OdpowiedzUsuń
  6. coś mi podpowiada, że "to coś" musi być pyszne :D

    OdpowiedzUsuń
  7. hahahahaha "coś" najlepsze! :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Te dwa pozostałe wcale nie wyglądają pechowo! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakie tam pechowe, ja i tak zjadłabym obie wersje!:D Tak wygląda większość moich naleśników, hahaha:D

    OdpowiedzUsuń
  10. E tam! Moje wychodzą jeszcze gorsze :P

    OdpowiedzUsuń