czwartek, 5 marca 2015

165. Zapomniany omlet

Dziś już trochę lżej, choć w szkole spałam na stojąco.
A jutro powtórka z wczorajszego dnia, 
z tym , że jak wrócę, książkami rzucę w kąt, a odpalę jakiś dobry film.

Ostatniego omleta na śniadanie miałam 15 grudnia.
Jak to jest możliwe, nie mam pojęcia.
Dzisiejszy smakował jak żaden inny.

Pytaliście jak przyrządzam daktylową owsiankę.
Nic prostszego! :)
Wieczorem zalewam płatki i kilka daktyli mlekiem, a rano tylko podgrzewam.
(można też namoczone daktyle zmiksować z mlekiem i dopiero potem dorzucić płatki).



Orkiszowy omlet biszkoptowy podany z domowym masłem słonecznikowym, gruszką, kakao i jogurtem greckim/kawa zbożowa z mlekiem

9 komentarzy:

  1. A ja się pytam jak robisz to masło? :D Omlet wygląda ślicznie, jaki grubiutki ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. O matko jak pięknie podane śniadanie. To kakao wygląda niesamowicie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale pięknie podane! Jesteś w tym mistrzynią :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Przecudny ten omlet.:) Smaż częściej! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. zawsze tak robię owsiankę z daktylami, dla mnie najlepsza ta naturalna słodycz :)
    odpocznij dziś po szkole porządnie ;) jakiś fajny film to dobra opcja!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten omlet, wygląda przepysznie!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Prezentuje się niesamowicie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oo, super, że napisałaś o tej owsiance- muszę spróbować ją tak przyrządzić:)

    OdpowiedzUsuń